"Kilku mnichów z tybetańskiego klasztoru otrzymało zadanie dostarczenia pilnej
wiadomości do najbliższej świątyni. Biegli dzień, dwa, później tygodnie i miesiące
ale żadnej świątyni nie znaleźli. W końcu zrozumieli, że celem nie jest świątynia, tylko sam bieg"
z legendy Shao Lin![]()
![]()
![]()
Dwumaraton
9:41:51
6:54'/kmMaraton
3:51:20
5:41'/kmPółmaraton
1:43:03
4:53'/km15 km
1:18:06
5:12'/km10 km
45:13
4:31'/km5 km
22:07
4:25'/km
Opisywanie biegów z moim udziałem tutaj się kończy, czas zarabiać pieniądze. Więc póki co nic tu więcej nie napiszę. Zapraszam, zatem do mnie na portal POLSKIE Maratony.pl Oczywiście biegać nie przestaję.
2 KILOGRAMY MIEDZI, MOSIĄDZU I CZEGO TAM JESZCZE CHCESZ
kalkulator
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
Dwumaraton Bydgoski, XV i XVI bieg cyklu, drugiej edycji 2008/09. Jedna edycja tego biegu to 5 imprez dwumaratońskich od listopada do marca. Za każdą taką imprezę odpowiada dyrektor biegu, wybierany z grona bydgoskich biegaczy i robiący to całkowicie społecznie, przy wydatnej pomocy Klubu Sportowego "Gwiazda", który nomonalnie jest organizatorem całego cyklu.
Jak zostałem dyrektorem styczniowego dwumaratonu. Postawiłem sobie za cel wyróżnić moją imprezę w taki sposób aby się rozwijała. Może nie akurat w liczbie uczestników ale w formule, która jest skierowana na biegaczy a nie na - aż się ciśnie - odfajkowanie imprezy, choćby w tym pozytywnym znaczeniu. Bo moi poprzednicy zawsze wywiązywali się wzorowo z zadania jakim było odbycie dwumaratonu. Ja chciałem posunąć się mały krok dalej. Mimo, że fundusze są ograniczone (tylko wpisowe) a potencjalny sponsor niechętnie pompuje kasę na taką niszową imprezę, pokusiłem się o znalezienie ich. Dzięki nim właśnie mogłem dać to co dałem. A było ich zaledwie trzech - koszulki, numery startowe i dokładka do medali.
Co nowego zatem pojawiło się w styczniu? Kultowe KOSZULKI z nadrukiem "Dwumaraton Bydgoski Nothing Is Impossible". Kolejnym nowum był profesjonalny NUMER STARTOWY
. Co dalej, no oczywiście wypasiony MEDAL SZKLANY laserem pisany! Tu akurat na piersi Mistrza
. Dalej, spersonalizowany DYPLOM dla każdego uczestnika do pobrania z witryny, którą założyłem specjalnie na tą okazję. Następnie DZWON LEKKOATLETYCZNY
, który okazał się niebywałą atrakcją tych zmagań! Ponad to, każdy uczestnik w pakiecie maratońskim oprócz paru gadżetów dotyczących miasta otrzymał wydruki SWOJEGO BIORYTMU na dzień startu. Dla niektórych nie było to wcale pocieszenie. Nagrody były tylko za pudło w open i za pudło kobiet w postaci PUCHARÓW
. Był też krótki reportaż w TVB Bydgoszcz, notka w prasie i Runner's World.
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
Jeżeli bez treningów i przygotowań zbliżam się do życiówki w półmaratonie o 3'06'', którą to ustanowiłem w maju 2004 to chyba znaczy, że jestem jeszcze mocny, że jeszcze za mną nie jest ta źle, chociaż jestem starszy o 4,5 roku! A stało się to podczas Dwumaratonu Bydgoskiego 13 grudnia'08. Dzień później też pobiegłem połówkę z czasem o 10'11'' gorzej. W styczniowej edycji tej imprezy będę jej dyrektorem, tak więc w lutym, może w marcu zaatakuję dwumaraton. Na koniec pierwszego dnia zagrał dla nas zespół "THE MAZE" z przeuroczą wokalistką na focie poniżej!. Nasz Dwumaraton Bydgoski odbywa się w przepięknej scenerii Kanału Bydgoskiego, stąd te zwierzęta.
![]()
![]()
![]()
![]()
26 październik 2008. Poraz kolejny uczestniczyłem w XVI tym razem, BIEGU SZTAFETOWYM SZLAKIEM MĘCZEŃSKIEJ DROGI KSIĘDZA JERZEGO POPIEŁUSZKI. Coś trąci mi to odcinaniem kuponów. Żadnych postaci z dawnej Solidarności przy składaniu wieńców w Górsku, nikt z oficjeli się tym nie interesuje. Oczywiście był Wojewoda Bydgoski i prezydenci miast Bydgoszczy, Torunia i Włocławka ale to za mało aby ta idea biegu nie stała się wydarzeniem powielanym dla zasady. Bo to wszystko idzie sprawnie, bieg, wieńce, puchary, obiad, powrót. A gdzie ranga ipmrezy, nagłośnienie?
![]()
![]()
![]()
![]()
"III Nocny Maraton Kanału Bydgoskiego" z 12 na 13 lipca za nami. Tym razem mój udział w nim to nie tylko bieg ale po raz pierwszy organizacja. Nie byłem dyrektorem maratonu ale jednym z pomocników. Jestem zadowolony z efektów a przede wszystkim z nauki i wielu nauczek na przyszłość.
Jak wyczytałem na jednym z forum, znakomita większość zachwycała się organizacją, formułą i przebiegiem imprezy, naprawdę same superlatywy. Oto fragment, który jest kwintesencją tego co chcieli wyrazić, jak sądzę wszyscy zadowoleni z imprezy: "Poza tym, że wszystko było organizacyjnie dopięte to jeszcze ten klimat, który zdarza się poczuć na nielicznych biegach a w Bydzi wychodzi to zawsze".
Czyż to nie najlepsza pochwała?
Co było takiego szczególnego tej nocy? A więc - niespełna 200. biegaczy reprezentowało aż 84 miejscowości, ewenement! - bogata torba z gadżetami, min. koszulka, kolorowy folder o Bydgoszczy, woda, piwo (drugie na mecie), napój Gatorade, smycz Polska, opaska gumowa Polska - oznaczone kilometry 1 do 4 + co każde 5 km. - zawodowy kucharz (nieoceniony Tomek zwany "Sosikiem" - hluba i chwała tej imprezy), żarcie od popołudnia do świtu, obficie, bez ograniczeń i w wielu wariantach, np. makaron z potrawką mięsną i serem z mini pomidorkami, oliwkami i pietruszką, co?! tak było! - pasta party - oryginalne medale ze wstążką w barwach flagi Bydgoszczy - dwa zespoły myzyczne - profensjonalny konferansjer - banany, czekolada i Izostar na trasie - duży zegar elektroniczny widoczny w nocy - ogródek piwny dla kibiców - natryski, sauna, spanie na wielkiej macie zapaśniczej + do tego materace dla wygodnych - depozyt i wiele, wiele innych drobiazgów, które czynią z tej imprezy - jak to było powiedziane przy pierwszej edycji - Mały Berlin!
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
Heavy metal ....... tak, tak kochani! taka muzyka zabrzmiała podczas naszego maratonu, z wielkiej sceny, którą tworzyła naczepa TIR'a. Pierwsze dźwięki wybrzmiały na pół godziny przed startem. Było to ostre heavy metal'owe granie naszych, jak się okazało, przyjaciół z Koszalina - gwiazdy muzyki heavymetalowej kapeli OTHIS!!! Przyjechali do nas dosłownie za nic, za obiad i obietnicę fajnej imprezy, chwała im za to! Dali takiego energetyzującego czadu, że ja pierdolę! Wśród muzyków Czarna Pantera "Blacky" na gitarze elektrycznej! I co powiecie?! Tylko cwaniaczkom z warszawki coś nie pasowało, huj z nimi, a my z Panem Bogiem!
Oprócz profi dał koncert młody zespół „THE MAZE" z Bydgoszczy, który usadowił się przy (środkowej) V śluzie z własnym nagłośnieniem, sprzętem i oświetleniem. BRAVOOOOOO! młodzież!!! Dziękujemy bardzo za granie! Jesteście wielcy!
Podsumowanie w necie Relacja w Expresie Bydgoskim + 11 fot
GALERIA dzięki uprzejmości FUZERA (Tomka Dobosza) i Beaty Krystkowiak
Za tą imprezę otrzmaliśmy FILIPIDESA w kategorii "Kameralna Impreza" od portalu maratonypolskie


A teraz do sedna. Długodystansowe biegi uliczne mają to do siebie, ze oprócz gwiazd, sponsorów i całej tej finansowej otoczki, biegną w nich jeszcze zwykli ludzie, amatorzy a często nowicjusze, dla których jest to wielkie przeżycie, zresztą sami wiecie jak to jest. Co by było, gdyby np. w Maratonie Berlińskim pobiegło tylko 20 uczestników i byłyby to same gwiazdy, choćby nawet byli to Gebrselassie, Tergat i inni ? Odpowiedź jest oczywista byłaby to klęska tego maratonu!
A jak potraktowano w „III Bydgoskim Festiwalu Biegów Ulicznych” tych, którzy przybiegali na końcu? To było żenujące, stolik z napojami był pusty! ani obsługi ani wody! Takiego lekceważenia zawodników nie można przemilczeć, to właśnie Ci maruderzy robią frekwencję i nią potem chełpią się organizatorzy.W tym roku organizatorzy wymyślili oznaczenie każdego kilometra, brawo! Polegało to na tym, że zafoliowanymi wydrukami z oznaczeniem kilometrów opiekowała się młodzież. Praktycznie wyglądało to tak, że część leżała porzucona, często „do góry nogami”, część trzymano w ten sposób, że były niewidoczne dla biegaczy, tylko dla biegnących z przeciwka, bo wolontariuszka akurat się opalała.
Toalety i natryski, bez komentarza – blamaż. Nie wiem jeszcze ilu było uczestników w stosunku do roku poprzedniego, wg. oceny mojej i nie tylko, biegaczy było mniej, skąd więc sytuacja, że na mecie zabrakło medali? Ok. ponoć zostaną dosłane, ale jak wspomnę Pana, który na karteluszkach 5 na 5 cm spisywał nazwiska i adresy to czarno to widzę. Żeby zakończyć to całkiem pesymistycznie powiem, że wypłacone sumy nagród pieniężnych za miejsca nie miały się nijak do sum gwarantowanych w regulaminie biegu. BRAWO!
Akurat w tym biegu przybiegłem wśród ostatnich, wśród ludzi starszych i nowicjuszy. Przygnębiający był to widok gdy na metę wbiegali oni w kompletnej pustce, organizator ich po prostu zignorował. Ocena tego biegu – najniższa z możliwych. Plusy – biegacze i ostatni wbiegający na metę!
Jest 11 kwietnia, 5 dni po biegu. Dzwonek do drzwi i tu wielkie zaskoczenie - otrzymuję medal do rąk, a raczej szyi własnej, rewelacja! Zapunktowali. Dzięki!
Pierwszy Bieg Sylwestrowy za nami. 31 grudnia zeszłego roku na starcie imprezy w podbydgoskiej Brzozie stanęło ponad 110 uczestników. Bieg był grubo po zmroku a więc przy oświetleniu. Tarasa nawet niezła. Bieg już w pierwszej
edycji zyskał dużą rangę poprzez udział w nim, nie byle kogo bo Pawła Ochala, aktualnego Mistrza Polski i zwycięzcę ostatniego "29. Flora Warsaw Marathon". Organizatorem imprezy był Hotel Brzoza, który popisał się pięknym, naprawdę pięknym, unikatowym medalem.
Ale jak zwykle pełni szczęścia nigdy nie ma, więc tasiemka do tego cuda była tragiczna, ale wybaczamy organizatorowi, reszta była ok!





30.09.2007 niedziela, III Złoty Półmaraton Apatora w Złotorii za nami. Pogoda była piękna, trasa też, głównie duktami leśnymi. Organizacja na poziomie, mnóstwo nagród, jak zwykle pyszna grochówka i w ogóle. Pobiegłem tylko 3 min. i 52 sek. gorzej od życiówki sprzed ponad 3 lat! A to dzięki Leszkowi eM, który poprowadził mnie do 12. kilometra, bacznie czuwjąc nad tempem, karcąc mnie gdy przyspieszałem i dopingując gdy zwalniałem.

Do Grodziska Wielkopolskiego wybraliśmy się w piątkę samochodem - Jurek, Jarek, Romek, Robert i ja. Przed zameldowaniem na biegu odwiedziliśmy miejscowy stadion, na którym gra nie byle kto bo Groclin Dyskobolia, tegoroczny zdobywca Pucharu Polski i Pucharu Ekstraklasy. Stadion piękny, kameralny, niestety fotek nie zrobiłem bo w mercedesie, którym jechaliśmy zaciął się zamek od bagażnika, gdzie był aparat. Ciekawe czy Fernando Alonso w swoim McLaren'ie Mercedes'ie też ma takie kłopoty. "Miarą darzenia sympatią Dominika było zgromadzenie tylu
przyjaciół na biegu, a przecież przed maratonem nie obiecywał Nie wiedziałem jak zacząć ten tekst, Wojtek zrobił to za mnie.
Właśnie takie stwierdzenie to kwintesencja tego co stało się 25.02 nad "Kanałem"
w Bydgoszczy. Podejrzewam, a gdzie tam - wiem to na pewno, że impreza ta byłaby
równie udana, bez tych wszystkich gadżetów, torebek, kalendarzy, żarcia itd. Na
tej imprezie uwidoczniły się według mnie w pełnej krasie w najczystszej formie
takie wartości idei współzawodnictwa sportowego - jak koleżeństwo, przyjaźń,
braterstwo, serdeczność. Ot co, takie proste i niby banalne wartości. Wiele już napisano tu i ówdzie o tym biegu. Ja zauważyłem w tym
dniu kompletną autentyczność zachowań, niewymuszoną chęć uczestnictwa i
podporządkowania wszystkiego jednemu celowi, nie muszę powtarzać jakiemu. Warto też wspomnieć o
KS "Gwiazda", który wspólnie z jubilatem wszystko to czynił, wszak to
przecież organizator (przy współudziale Fundacji Kanał Bydgoski) całej imprezy.
Ponieważ często biegam z Dominikiem na treningach wiedziałem o Jego planach od
początku i widziałem jak rodził się pomysł tego biegu od początku. Widziałem jak
to powstawało w bólach, widziałem dylematy Dominika, jego zwątpienia i
nadzieje. Wierzcie mi było trudno, ale jakoś poszło i wyszło, że ho! Podsumowując, wymyśliłem sobie, że nazwę ten bieg "MAŁYM
BERLINEM", bo było tu wszystko co powinien mieć prawdziwy maraton, wiadoma
rzecz, że w dużo mniejszym wymiarze i rozmachu, i dobrze by się stało
gdyby za rok przy organizacji "2. Maratonu Kanału Bydgoskiego" o tym pamiętano! Warto jeszcze wspomnieć o cichych bohaterach przygotowań do tego
biegu, spoza organizatorów oczywiście. Bo przecież trzeba było wymierzyć trasę
itd. Bardzo PRZEPRASZAM jeśli kogoś nie wymienię ale ja osobiście np.
widziałem Benneta i Bodzia eŁ podczas pracy. Na pewno było więcej takich osób,
dlatego Domin wyprostuj mnie! Osobny temat tej imprezy to KUCHNIA! w osobie Tamka z
Drygalskich. Ile to ja się naczytałem o jego zdolnościach i zacięciu kucharskim,
ale po co mi to wszystko pytam, skoro miałem okazję posmakować tego wszystkiego
na żywo. BAJKA. Ta Bajka jako cała impreza trwa do teraz, czy to było naprawdę
czy we śnie to tylko było, ile ją trzeba cenić, ten tylko się dowie co ją
stracił, dziś piękność jej w całej ozdobie widzę i opisuję bo tęsknię po niej!
Jedyne co nie dopisało podczas tego biegu to pogoda, tzn. żar z nieba, ale miejscowi strażacy złagodzili tę dolegliwość, również mieszkańcy podlewali nas wodą i obdarowywali głośnym dopingiem.
Organizacja tego biegu była znakomita, bo i zaplecze miasto posiada do tego idealne, tak więc zapisy, start do biegu, spikerka, nagrody, natryski, szatnie, chipy, woda na trasie, medal, pakiet dla uczestnika i wiele, wiele innych drobiazgów - wszystko to było nienaganne. Brakowało mi tylko choć parę kabin toy-toy na starcie, może za rok tak będzie.
Jasne, że chciałbym przyjechać tu za rok, ale nie dla medalu-puzla ale dlatego, że jest to profesjonalnie zorganizowany półmaraton. Poniżej mała galeria, na jednym ze zdjęć (powiększona miniatura) pozuje z nami, za co dziękujemy, zdobywca pierwszego miejsca w kategorii M70 a jest to pan Jacek Fedorowicz. Młodsze pokolenie, które być może nie wie o kogo chodzi zapraszam np. na strony felietonów piątkowej Gazety Telewizyjnej (Wyborczej).
Mimo trudnych warunków zdołałem pobiec "tylko" o 7'42'' gorzej od życiówki na tym dystansie, a było to aż w 2004 roku w maju.
Setny Maraton Dominika Drygalskiego!!!

tego co udało mu się przygotować i czym nas obdarował". To cytat z elaboratu
Wojtka Gruszczyńskiego na jednym z forum.